Blogi

środa, 25 listopad 2015 21:33

Wojownik na spacerku

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Sądząc po furorze, jaką zrobiła ostatnio na facebook`owym profilu naszej wspólnoty grafika z fragmentem wiersza Asnyka, mocno na nas działa wizja milczącego zbrojenia się przed walką. To milczenie jest fascynujące i sugeruje, że chcemy stanąć do nie byle jakiego starcia. A w praktyce najczęściej okazuje się, że uzbrojeni jesteśmy na spacerek, a nie bitwę.

Dwudziesty czwarty strzał - Jr 12,5

<<Bo jeżeli męczysz się, biegnąc z pieszymi, to jakże pójdziesz w zawody z jeźdźcami? A jeżeli tylko w spokojnym kraju czujesz się bezpiecznym, co będziesz robić w bujnej gęstwinie Jordanu?>>

To Słowo należy do mniej znanych fragmentów Pisma Świętego, ale bez wątpienia jest motywujące i działa na wyobraźnię. Nasunęło mi ono pytanie w zasadzie retoryczne: czy wojownik to ktoś, kto z wiary robi sobie spacerek? Niegodziwa mamona, przebiegłość lisa, czystość gołębia, prześladowanie - to nie są pojęcia, które kojarzą się ze spokojem i sielanką.

Ten strzał sugeruje, że nasza droga wiary to musi być bieg. Nie ma w niej miejsca na stagnację. Ale może się okazać, że biegniemy “z pieszymi”. Czyli tak na prawdę udajemy, że biegniemy albo co najwyżej uprawiamy duchowy truchcik. Możemy być ludźmi, których ktoś zmusza do wiary. Wtedy „zawody z jeźdźcami” są abstrakcją. Człowiek męczy się z najprostszymi duchowymi sprawami. Modlitwa – ciągle wymuszona, Eucharystia – z bólem, spowiedź – z rzadka i niechętnie. Jest to męczarnia, która ma miejsce w sprawach fundamentalnych – w samej czynności pójścia do Kościoła czy wzięcia do ręki Słowa Bożego. Do prawdziwych zmian w życiu jest wtedy bardzo daleko. I taka osoba często kończy jako outsider. Nic na siłę. Bóg zawsze mówi: jeśli chcesz. A bez „chcenia”, na „zawody z jeźdźcami” nie ma szans.

Niektórym dla odmiany, w truchciku wiary może być bardzo wygodnie. Zwłaszcza, gdy mogą się w Kościele pokazać. Jest to niebezpieczeństwo, grożące tzw. odpowiedzialnym. Mnóstwo takich osób miewa poglądy kompletnie sprzeczne z nauką Kościoła. Ale powodem ich zaangażowania nie jest identyfikacja z chrześcijańskim stylem życia. Oni po prostu muszą być na świeczniku, a w Kościele przy paru dobrych umiejętnościach nie jest to trudne. Takie pozoranctwo niestety rzadko prowadzi do prawdziwej „jazdy”, o jakiej czytamy u proroka Jeremiasza. Częściej prowadzi do notorycznego szukania poklasku, które samo w sobie też jest męczarnią.

Zatem jak to jest z tym naszym uzbrojeniem? Czy odnajdujemy się w którejś z tych dwóch postaw? Bo nasuwa mi się jeszcze trzecia, niestety najrzadsza. Możemy się męczyć „biegnąc z pieszymi”, bo po prostu ciągle czegoś nam brakuje. Bo widzimy w sobie duże duchowe rezerwy, które chcemy wykorzystać. Bo spowiedź ciągle wydaje nam się jakaś taka niepełna. Bo Eucharystię wciąż możemy przeżywać głębiej i widzimy to wyraźnie. Bo modlitwie ciągle czegoś brakuje. Mamy postawę drążenia wciąż głębiej. Chcemy w swoim życiu prawdziwej duchowej „jazdy”. Szukamy przestrzeni, by nasza wiara przyspieszała. By była wielką przygodą.

O takich „mężach” pisał Asnyk, a Bóg niejako ich prowokuje, mówiąc do Jeremiasza Słowa naszego strzału. Oni zbroją się milczeniu, ale ich dusza jest na prawdziwym duchowym haju.

Księga Jeremiasza jest poligonem wielu konfrontacji proroka z Bogiem. Jeremiasz lubił się z Nim kłócić i mówić coś na przekór. Inna sprawa, że Bóg stwarzał mu do tego sporo przestrzeni. I nam tymi Słowami również tę przestrzeń stwarza. To jest fragment, w którym mamy możliwość powiedzieć na przekór: „A właśnie, że pójdę w zawody z jeźdźcami. Jeszcze się zdziwisz.” I wierzcie mi – Pan Bóg bardzo chce się na nasz temat zdziwić. Taki ma cel, podpuszczając nas tymi Słowami.

On chciałby cię widzieć w „bujnej gęstwinie Jordanu”. Chodzi tu dosłownie o gęste, tropikalne zarośla nad brzegiem tej tak istotnej dla Izraelitów rzeki. Było to siedlisko wielu dzikich i niebezpiecznych zwierząt. Czuć się bezpiecznie w spokojnym kraju to masło maślane. Żadna sztuka. Ale ktoś, kto poszedł na duchowe „zawody z jeźdźcami”, będzie się czuł bezpiecznie nawet, gdy pozornie dokoła niego będzie pełno niebezpieczeństw. Dlaczego pozornie? W końcu dzikie zwierzęta to nie przelewki. Ano pozornie, bo takie niebezpieczeństwo jest niczym w porównaniu z duchowym spacerkiem, który prowadzi na manowce, z dala od Boga. Jeśli jestem blisko Niego, w zażyłej relacji, to wiara nie jest dla mnie obowiązkiem, tylko wielką przygodą i treścią życia. Wtedy ziemskie niebezpieczeństwa mają drugorzędne znaczenie, bo zupełnie nie dotyczą mojej prawdziwej Ojczyzny.

Fascynują nas męczennicy. Oni przyjmują właśnie taką postawę! Gdyby ks. Jerzy Popiełuszko bał się ziemskich niebezpieczeństw, prześladowań i ludzkiej nienawiści, truchtałby sobie do dziś. Nie znaczy to oczywiście, że jak nie zginiesz za wiarę, to wszystko na nic. Chodzi o postawę.

A zatem jak to z tobą jest, wojowniku? Wolisz spacerek czy duchową jazdę? Niestety wygląda na to, że tylko to drugie daje prawdziwą duchową wolność.

Czytany 1465 razy Ostatnio zmieniany piątek, 27 listopad 2015 10:14
Jarek Kumor

Szczęśliwy mąż Ani. Pracuje na codzień jako handlowiec. Na boku stara się realizować pasje publicystyczne i sportowe. Związany od początku z Przymierzem Wojowników i od dłuższego czasu z kielecką Szkoła Nowej Ewangelizacji. Interesuje się rynkiem prasy i książki w Polsce, polską polityką, historią, szczególnie czasami podziemia antykomunistycznego w powojennej Polsce. Lubi koszykówkę i dobre polskie kabarety. Oddany lokalny patriota urodzony i żyjący na Kielecczyźnie i kochający Góry Świętokrzyskie.

Lider rejonu: Kielce

 

 

 

Więcej w tej kategorii: « Pan Bóg na posyłki Osiołki Pana »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.