Blogi

środa, 09 wrzesień 2015 22:07

Rąbanka, słonina, kaszanka.

Napisał
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Przyziemna kwestia pożywienia w czasie wojny w stolicy ginie w obliczu informacji o powstaniu warszawskim czy akcjach małego sabotażu członków Szarych Szeregów. A przygotowywanie posiłków w okupacyjnej Warszawie było dla ówczesnych gospodyń domowych nie lada wyzwaniem. Już samo zdobycie surogatów, nie mówiąc o prawdziwych produktach, wymagało wiele zachodu.

 

     W zasadzie już od pierwszych miesięcy wojny warszawiacy gromadzili różnorakie zapasy pożywienia. W słoikach trzymano dosłownie wszystko – konfitury, marmolady, przetwory warzywne, a także np. topione masło. Jeśli chodzi o przygotowywanie posiłków, to gospodynie warszawskie musiały nauczyć się improwizować i tworzyć obiady w stylu coś z niczego. Popularne były takie produkty, jak: ziemniaki, marchew, buraki, kapusta i brukiew. Przez brak podstawowych składników ludzie musieli nauczyć się wykorzystywać namiastki produktów bazowych do stworzenia obiadu. Na łamach gadzinówki ukazał się nawet felieton Pochwała namiastek, opisujący, jak to gospodynie przygotowują kawę zbożową, paląc pszenicę i żołędzie. Z ciekawostek - marmoladę robiono z buraków i sacharyny, zresztą sacharyna i dulcyna były ersatzami cukru. Z kolei sprzedaż chleba z białej mąki była zabroniona (pieczono chleb z dodatkiem trocin i innych "surowców"), ale z zakazu i tak nic sobie nie robiono i chleb takowy sprzedawano.

 

 

     Zaradni mieszkańcy stolicy wykorzystywali miejskie ogródki działkowe, a nawet parki i place jako kartofliska. Ziemniaki były podstawowym źródłem pożywienia w okupowanej Warszawie. Dość powiedzieć, że książki kucharskie z tego okresu nosiły tytuły, takie jak: Ziemniaki na pierwsze, drugie, trzecie... czy Sto potraw z ziemniaków.

     Z powodu powszechnego braku mięsa jedzono w zasadzie jedynie koninę i króliki. Inne rodzaje mięsa można było dostać tylko na czarnym rynku. Podczas powstania warszawskiego doszło do tego, że w mieście nie było ani kotów, ani psów – z braku pożywienia jedzono nawet udomowione zwierzęta. Warszawiacy nie byliby w stanie przetrwać wojny, gdyby nie handel uliczny, dowożenie pożywienia ze wsi. Problemy z dostępem do mięsa w stolicy i ich rozwiązywanie dobrze obrazuje tekst jednej z okupacyjnych piosenek:

 

Na dworze jest mrok,

W pociągu jest tłok,

Zaczyna się więc sielanka,

On objął ją wpół,

Ona gruba jak wół,

Bo pod paltem schowana rombanka.

 

Teraz jest wojna,

Kto handluje, ten żyje.

Jak sprzedam rombankę,

Słoninę, kaszankę,

To bimbru się też napiję.

 

Spod serca kap, kap,

Rombanka i schab,

A pociąg mknie jak szalony,

Schaboszczak i kicha

To dobra zagrycha,

A pod ławką dwa salcesony.

 

 

Czytany 2021 razy Ostatnio zmieniany środa, 16 wrzesień 2015 06:49
Więcej w tej kategorii: « U św. Jacka Warszawski Nepomuk »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.