Blogi

czwartek, 27 sierpień 2015 16:37

U św. Jacka

Napisał
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Niepozorny nowomiejski kościół oo. dominikanów przy Frecie ma długą i burzliwą historię. Ta barokowa świątynia oprócz sprawowania swojej podstawowej funkcji była także koszarami garnizonu szwedzkiego podczas potopu oraz szpitalem powstańczym w 1944 r.

 

 

      Początki budowy kościoła sięgają już 1603 r., kiedy to na polecenie bp. poznańskiego do Warszawy z Krakowa przyjechał z 11 braćmi o. Abraham Bzowski. Już po drodze w Łowiczu kupił ziemię pod klasztor od braci Oczków, a resztę nabył od kilku właścicieli po przybyciu do Warszawy. Tak rozpoczęła się budowa drewnianej kaplicy i prowizorycznych zabudowań klasztornych. Trzy lata później sprowadzono relikwie św. Jacka, który został patronem kościoła. Murowaną świątynię zbudowano w latach 1613 – 1639 według projektu Jana Baptysty z Trevano. Długi czas budowy był spowodowany zarazami, które przerywały prace. Ciekawostką jest fakt, że architekt skorzystał z gotowego projektu planu kościoła – wykorzystał plan pobliskiej świątyni św. Jana, dzisiaj archikatedry. Na potrzeby budowy kościoła zbudowano tu cegielnię, w której produkowano cegły nie tylko w tym celu, ale także na handel, co przynosiło spore zyski. Fasada kościoła jest barokowa, ale jest to barok dosyć ubogi w dekoracje. Na uwagę zasługują nawarstwione pilastry i spływy wolutowe schodzące z dachu. Fasadę podzieloną na kondygnacje wieńczą 3 figury – Matki Boskiej, św. Jacka, patrona kościoła, i św. Dominika, twórcy reguły zakonu. Tutaj warto wyjaśnić, skąd wzięły się litery OP występujące przy każdym podpisie brata dominikanina. Otóż jest to skrót od łacińskich słów Ordo Praedicatorum, czyli zakon kaznodziejski, co dużo mówi o charyzmacie tego zgromadzenia.

      Kilkanaście lat po ukończeniu budowy Rzeczpospolitą najechali Szwedzi. Podczas potopu zajęli  kościół wraz z klasztorem, a w refektarzu warszawscy mieszczanie podpisali akt kapitulacji. Podanie głosi, że podczas okupowania kościoła przez Szwedów w 1655 r. żołnierz Karola Gustawa strzelił z pistoletu do obrazu Najświętszej Panny Łaskawej, kula odbiła się od obrazu i śmiertelnie ugodziła świętokradcę. Po potopie świątynię trzeba było wyremontować (żołnierze szwedzcy kulturę odziedziczyli chyba po wikingach) i wtedy dobudowano tzw. małą kruchtę. Ciekawą rozbudową popisał się Hilary Szpilowski, który w 1823 r. zbudował arkadową galerię handlową w stylu neogotyckim przy kościele.  Miało to związek z zakazem handlu bez kramów, jaki nałożyli na sprzedawców włodarze miejscy – w ten sposób handel nie był już nielegalny.

      W 1864 r. w ramach represji po powstaniu styczniowym zakon skasowano i kilka lat później w klasztorze utworzono sierociniec dla chłopców oraz męską szkołę z internatem.