Blogi

czwartek, 30 lipiec 2015 23:09

Mord przy Rakowieckiej

Napisał
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jezuici w położonym na Mokotowie klasztorze podczas powstania warszawskiego zostali potraktowani przez Niemców wyjątkowo brutalnie. Drugiego dnia zrywu wymordowano prawie wszystkich zakonników oraz przypadkowo znajdujące się tam osoby świeckie.

 

 

           Klasztor Towarzystwa Jezusowego znajdował się w bardzo pechowym, w sensie topograficznym, miejscu, biorąc pod uwagę trwające powstanie. Jezuickie zabudowania znajdowały się w pobliżu niemieckich koszar, baterii przeciwlotniczej na Polu Mokotowskim czy wreszcie Fortu Mokotów. Z ww. baterii przeciwlotniczej 2 sierpnia 1944 r. ostrzelano jezuicki Dom Pisarzy przy Rakowieckiej, gdzie dzień wcześniej schronili się zakonnicy oraz osoby świeckie. Po ostrzelaniu na teren klasztoru wtargnęli Niemcy (dwudziestoosobowy oddział esesmanów) i oskarżyli zakonników o przetrzymywanie powstańców. Jezuici zaprzeczyli, a Niemcy po sprawdzeniu cywilów i nieznalezieniu dowodów wyprowadzili przełożonego klasztoru księdza superiora Edwarda Kosibowicza w celu złożenia wyjaśnień. Było to kłamstwo. Zaraz po wyjściu ks. Kosibowicz został zabity strzałem w tył głowy. Pozostałych ludzi zgromadzono w piwnicy w kotłowni. Zakonnicy znający dobrze niemiecki próbowali dogadać się z esesmanami – bez skutku. Niemcy otworzyli ogień z karabinów i obrzucili ich granatami. Rannych przez wiele godzin sukcesywnie dobijano. Co ciekawe i przerażające jednocześnie, esesmanom pomagał dziesięciolatek, Niemiec, który nie odstępował oddziału na krok i pokazywał im palcem jeszcze żyjących. Warto przytoczyć relację świadka, który przeżył tę masakrę:

           Do pokoju wpada jakiś mały chłopiec z niemieckiej rodziny, który przyplątał się do SS-manów i nie odstępuje ich na krok. Jego dziecięcy głos rozlega się co jakiś czas. „Achtung! Der lebt noch! O hier, hier, er atmet noch!” Za ruchem jego rączki idą SS-mani, a potem rozlega się seria, której towarzyszy dziecięcy śmiech i klaskanie w ręce.

           Z masakry ocalało 14 osób, udało im się uciec. Po ich ucieczce Niemcy jeszcze wrócili, aby oblać ciała (oraz jeszcze żyjących) benzyną i podpalić. Do zabitych w tej masakrze należy dodać jeszcze powstańczego kapelana ks. Franciszka Szymaniaka SJ, który – nieświadomy tego, co się stało – przybył do kaplicy po konsekrowane hostie. Został zastrzelony przez Niemców na miejscu.

          To straszne wydarzenie opisane zostało w książce Masakra w klasztorze (2003) w opracowaniu ks. Felicjana Paluszkiewicza SJ, który zawarł tam głównie relacje świadków. Rok później Krzysztof Żurowski nakręcił na podstawie książki film o tym samym tytule.

 

Czytany 2350 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 02 sierpień 2015 20:35
Więcej w tej kategorii: « Masakra na Kilińskiego U św. Jacka »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.