Blogi

czwartek, 30 kwiecień 2015 13:14

Wracajmy!

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Wiara oparta na emocjach jest niepełna. Każde mocniejsze uderzenie ją gasi. Emocje nie są stałe. Nawet gdybyśmy widzieli wielkie cuda, bez mocnego fundamentu niewiele one zmienią. Apostołowie wiedzieli to najlepiej.

Czternasty strzał - Mt 28,10

<<Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam mnie zobaczą.>>

Dotarło do mnie w tę Wielkanoc pytanie: Dlaczego do Galilei? Każda wcześniejsza lektura fragmentu, mówiącego o spotkaniu kobiet ze Zmartwychwstałym Panem nie wywoływała zaciekawienia tą kwestią – ot tak sobie powiedziane i niewarte refleksji. Ale przecież Słowa Chrystusa nigdy nie są powiedziane ot tak i każde jest warte refleksji.

Niesamowicie popularny jest ten fragment wizyty Jana Pawła II w Wadowicach, gdy mówi, że tu wszystko się zaczęło. Szkoła, studia, kapłaństwo. Myślę, że dobrze to znamy. Apostołowie o Galilei mogą powiedzieć niemalże to samo. Jezus z Galilei, z miesteczka Nazaret, zaczął obchodzić okolicę i jednego po drugim ich zdobywać. Co w Nim zobaczyli? Na pewno nie kogoś, kto za trzy lata umrze na krzyżu. Musiał ich urzec. Piękną tajemnicą jest to, jak Jezus sprawił, że celnik Mateusz (autor Ewangelii, z której pochodzi nasz fragment) wstał znad swoich monet i po prostu poszedł za tym człowiekiem. Piękną tejemnicą jest to, co zobaczył w Nim Piotr i pozostali. Ale to było niewystarczające.

Trzy lata poznawali Jezusa. I bez wątpienia nie nudzili się przy Nim. Ciągle przecież coś się działo. Były cuda, tłumy, nauka z mocą. Czy współcześnie w Kościele coś z tego straciliśmy? Są widowiskowe uwielbienia, Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie, które nie są żadną mrzonką, bo ludzie naprawdę wstają z wózków, rzucają kule, stają się zdrowi - i fizycznie i duchowo. Są kaznodzieje, których słucha się z zapartym tchem, którzy mówią godzinę, dwie, a moglibyśmy słuchać wiele dłużej.

Apostołom wszystkie te emocjonalne, piękne wydarzenia były potrzebne. I współcześnie w Kościele też są one potrzebne. Ale nie mogą być głównym aspektem naszej wiary. Nie możemy poprzestać na zachwytach, bo gdy przyjdzie kryzys, zwątpienie, ta wiara się rozpływa. Nagle nas nie ma w Kościele, bo zachwyty i emocje są przemijające.

Jezus wiedział co się stanie. Uderzono Go i piękne emocje prysły. Apostołowie pouciekali. Trzy lata życia wydawały się im skreślone. Słowa z naszego fragmentu Jezus wypowiada do kobiet, wracających od pustego grobu. Po pierwsze: Nie bójcie się! Odwagi! Zwyciężyłem! Po drugie: To, że moi uczniowie mnie opuścili, nie znaczy, że nie są już moimi braćmi. Nieskończone jest moje miłosierdzie. Niech wychodzą bez strachu z ukrycia i wracają tam, gdzie wszystko się zaczęło. W Galilei mnie zobaczą i wypełni się wszystko, co dla nich zaplanowałem.

Dlaczego więc Galilea? Bo tam, gdzie bierze początek twoja wiara, musisz zobaczyć zmartwychwstałego Jezusa. Nie poczuć, ale zobaczyć, doświadczyć, dotknąć, usłyszeć. Jezus mówi: tam Mnie ZOBACZĄ. Wrócili więc do miejsc, gdzie działy się wspaniałe rzeczy, ale po śmierci Pana te wydarzenia straciły dla nich sens. Jezus każe im tam wracać, by ów sens nadać na nowo. Ma to być inny, głębszy sens. Widok zmartwychwstałego Mistrza pokaże im, o co w tym wszystkim chodziło. Widok zmartwychwstałego Mistrza pokaże i tobie, o co chodziło Panu Bogu w Twoich dotychczasowych doświadczeniach. Musisz tylko wyjść z ukrycia i odważnie powrócić do początku, bo On tam na Ciebie czeka.

Czym skutkował powrót Apostołów do Galilei? Rozejrzyj się i zobacz. Masz wokół siebie ludzi, stanowiących jedno Ciało Pana - Kościół. Do dziś istnieje i to na ogromną skalę to, co zaczęło się po powrocie uczniów do Galilei. 

Czy Jan Paweł II nie widział jak dobry i wielki jest Pan, gdy wrócił tam, gdzie wszystko się zaczęło? Na pewno zobaczył na nowo wielki sens swoich młodzieńczych doświadczeń. Jego historia jest z naszej perspektywy szczególna. Ale z perspektywy Boga każda historia ludzkiego życia jest szczególna.

Gdzie są początki twojej wiary? Nie zawsze chodzi o powrót geograficzny, choć nieraz może on wiele dać. Ale bardzo ważne są duchowe podwaliny. Przecież to one warunkowały twoją drogę. By ta droga zyskiwała wciąż nowy sens, musisz wracać. Prawdziwy, zmartwychwstały Pan czeka w Galilei - tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Czytany 1669 razy Ostatnio zmieniany piątek, 01 maj 2015 07:10
Jarek Kumor

Szczęśliwy mąż Ani. Pracuje na codzień jako handlowiec. Na boku stara się realizować pasje publicystyczne i sportowe. Związany od początku z Przymierzem Wojowników i od dłuższego czasu z kielecką Szkoła Nowej Ewangelizacji. Interesuje się rynkiem prasy i książki w Polsce, polską polityką, historią, szczególnie czasami podziemia antykomunistycznego w powojennej Polsce. Lubi koszykówkę i dobre polskie kabarety. Oddany lokalny patriota urodzony i żyjący na Kielecczyźnie i kochający Góry Świętokrzyskie.

Lider rejonu: Kielce

 

 

 

Więcej w tej kategorii: « Z przebitego boku Najuboższa »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.