Blogi

poniedziałek, 23 marzec 2015 20:00

Królewski romans

Napisał
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Aż 350 lat zajęło historykom dotarcie do prawdy o królewskim związku. Michał Korybut Wiśniowiecki miał jednak świetnych speców od PR – przez te trzy i pół wieku romans  z mężatką został dobrze zatuszowany. Ale nie dość dobrze.

 



 
         Michał Korybut Wiśniowiecki był królem Rzeczypospolitej tylko przez cztery lata (1669 – 1673). W tym czasie jednak zdążył ożenić się (z Eleonorą Habsburżanką), narobić sobie wielu wrogów wśród szlachty (m.in. w osobie hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego, późniejszego króla), a także prowadzić wojnę z Turcją i umrzeć przez zatrucie pokarmowe. To ostatnie stało się w pałacu arcybiskupim we Lwowie. Po śmierci jednym z zapisów w testamencie była wola pochówku na Wawelu. Jednak serce swoje Korybut nakazał złożyć w dowód przychylności u o.o. pustelników Kamedułów na górze królewskiej pod Warszawą w kościele tamecznym. Król z klasztorem kamedułów związany był od dawna, po objęciu tronu jeszcze bardziej. W 1673 r. przekazał on eremitom w białych habitach relikwie św. Romualda z Camaldoli, założyciela zakonu.

 


 

Tożsamy zapis o pochówku serca widniał w testamencie matki króla Gryzeldy z Zamoyskich. I taka wersja o sercu króla i jego matki w kościele kamedułów podawana była we wszystkich opracowaniach z XIX i XX w. Dopiero od kilkunastu lat wiadomo, że drugie serce znajdujące się we wnęce z lewej strony przy prezbiterium należy do Klary Izabelli de Mailly-Lascaris Pacowej, żony Krzysztofa Zygmunta Paca, kanclerza wielkiego litewskiego. Tajemnica z XVII w. przestała nią być po tym, jak zdecydowano się otworzyć wnękę znajdującą się za królewskim epitafium i odczytano napis na urnie, który nie pozostawia wątpliwości. W ten sposób wyszedł na jaw romans króla z mężatką. Doprawienie Pacowi  rogów było tym bardziej przykre, że wydaje się, iż tenże bardzo kochał Klarę Izabelę – w końcu to dla niej zbudował (wg innej z wersji przebudował) słynny Belweder. Zresztą willa ta swoją nazwę zawdzięcza okrzykowi Francuzki, która kiedy stanęła na skarpie i spojrzała na teren, który dzisiaj zajmują Łazienki Królewskie, miała krzyknąć po włosku: O! Bel vedere, co znaczy po prostu: piękny widok. I rzeczywiście trudno jej się dziwić – widok ze skarpy na park łazienkowski jest rzeczywiście piękny.  

 

 

Czytany 1753 razy Ostatnio zmieniany piątek, 27 marzec 2015 05:13
Więcej w tej kategorii: « "Nil" Praskie Notre Dame »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.