Blogi

sobota, 21 marzec 2015 15:22

Nie znam Go

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Wielkanoc coraz bliżej. Patrząc na opisany w Ewangelii czas przed męką Jezusa, możemy dostrzec wielką gorliwość Piotra. Mówił, że choćby przyszło mu zginąć, nie zaprze się Pana. Czy Piotr nie wiedział, co mówi? Sądzę, że mówił, jak czuł. A uczucia? Cóż - są ulotne. Jaka więc była prawda? Ona padła w chwili prawdziwej próby: "Nie znam Go".

Dwunasty strzał – Łk 22,56-57

 <<A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: <<I ten był razem z Nim>>. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: <<Nie znam Go, kobieto>>.

Kefas to człowiek, którego Jezus musiał być mimo wszystko pewny. Nerwus, jako rybak nie przebierający pewnie w słowach, mówiący to, co leży mu na sercu, nie owijający w bawełnę, wychodzący czasem niepotrzebnie przed szereg. Jezus widział, co robi, upatrując w nim tę skałę, na której zbuduje Kościół. Piotr był w oczach Jezusa kimś w rodzaju nieoszlifowanego diamentu. Kimś, komu przy tych wszystkich cechach potrzebna była prawdziwa próba, która uczyni z niego opokę. Próba jak wiemy przegrana.

Piotr dowiedział się wiele o Jezusie, będąc u jego boku. Zobaczył szereg cudów. Jeden był związany z jego teściową. Wyrzucał mocą Pana złe duchy, rozdawał rozmnożony chleb, chodził po wodzie. Przez trzy lata zyskał też dużo teoretycznej wiedzy o Mesjaszu. Piękna przygoda. Jezus jednak wiedział: To nie wystarczy. Jeśli na Tobie mam zbudować Kościół, którego nawet bramy piekielne nie przemogą, muszę Cię sprowadzić do dna.

Wiemy dobrze, że nam jest łatwiej przestawać ze zwycięzcami. Od ludzi doświadczonych porażką raczej stronimy. Piotr zobaczył porażkę Jezusa. Słyszał od Niego wcześniej jakieś "majaki" o męce, cierpieniu czy nawet zmartwychwstaniu, ale nie mieściło mu się to w głowie. Nagle wszystko zaczęło się spełniać i Piotr nie wiedział, co robić. A kiedy nie wiemy co robić, robimy tak, jak jest nam wygodnie. Z innego fragmentu Ewangelii wiemy, że Piotr wszedł po znajomości na dziedziniec Świątyni i grzał się przy ogniu. To jest dla nas najlepsze wyjście w chwili próby: załatwić sobie ciepłą miejscówkę i grzać się w spokoju, bez wychylania. Zaparcie się było już tylko ukoronowaniem całej sytuacji. Było to potwierdzenie piotrowego postępowania: "nie znam Go".

Czy Piotr skłamał? Nie sądzę. Chwila próby sprzyja ukazaniu naszego prawdziwego ja. Jeżeli znasz Jezusa, to jesteś w stanie oddać za Niego życie. Pozbawiony wszelkich masek i doprowadzony do ostateczności Piotr, powiedział prawdę: "nie znam Go". Gdyby był gotów oddać życie, powiedziałby co innego. Ale sam Jezus wiedział, że jeszcze nie pora. Że prawdziwego Piotra potrzebuje po swojej śmierci.

Piotr przez tę sytuację na powrót stał się Szymonem – trzciną, targaną przez wiatr. Pan po zmartwychwstaniu to potwierdził, posługując się jego starym imieniem. To trzykrotne pytanie Jezusa: "Czy kochasz Mnie" jest wypełnieniem pustki spowodowanej trzykrotnym zaparciem się Piotra. Trzcina to Szymon, który przepasywał się sam i chodził, gdzie chciał. Opoka to Piotr, którego inny przepasze i poprowadzi, dokąd nie chce. Komu Piotr da się poprowadzić? Samemu Chrystusowi, który zakończył tamten dialog ponownym: "Pójdź za Mną".

Spotkanie Jezusa po zmartwychwstaniu, świadomość tego, co Piotr zrobił, niezwykle głęboka rozmowa i wyznanie Miłości, wreszcie ponowne "Pójdź za mną". Co musiał czuć Piotr, słysząc ponownie te słowa, ale już w zupełnie innym kontekście? Są to podwaliny pod posługę pierwszego papieża. Papieża świętego, który został ukrzyżowany.

Mamy dwa tygodnie do Wielkanocy. Pierwsza Wielkanoc Piotra była najpierw uświadomieniem sobie prostej prawdy: nie znam Go. W pustkę tego wyznania, Zmartwychwstały Pan wszedł ze swoją Miłością. Miał dla Piotra wielką misję. Pamiętaj, że Twoje zaparcie się Jezusa oznacza, że po prostu Go nie znasz. Choćbyś miał na Jego temat nawet najbardziej rozległą teoretyczną wiedzę. A przed Tobą Pascha – czas wypełnienia tej pustki. Bo dla Ciebie też jest misja. Będziesz ją wypełniał, jeśli właściwie odpowiesz Jezusowi na Jego pytanie. Nie tylko słowem.

Czytany 1671 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 24 marzec 2015 04:48
Jarek Kumor

Szczęśliwy mąż Ani. Pracuje na codzień jako handlowiec. Na boku stara się realizować pasje publicystyczne i sportowe. Związany od początku z Przymierzem Wojowników i od dłuższego czasu z kielecką Szkoła Nowej Ewangelizacji. Interesuje się rynkiem prasy i książki w Polsce, polską polityką, historią, szczególnie czasami podziemia antykomunistycznego w powojennej Polsce. Lubi koszykówkę i dobre polskie kabarety. Oddany lokalny patriota urodzony i żyjący na Kielecczyźnie i kochający Góry Świętokrzyskie.

Lider rejonu: Kielce

 

 

 

Więcej w tej kategorii: « Nikodem Z przebitego boku »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.