Blogi

wtorek, 10 luty 2015 15:41

Nikodem

Napisał
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Przyjść do Jezusa nocą. Po kryjomu. Wybadać kim On tak na prawdę jest. Ale żeby nikt nie widział. W końcu jestem taki ważny i na pozycji. To jest jedna strona medalu - raczej ta negatywna. Drugą jest ciekawość. To nurtujące pytanie: Kim Ty jesteś Jezusie? To z kolei może być nowy początek życia.

Jedenasty strzał - J 3,8

<<Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.>>

Wchodzę tym wpisem drugi raz z rzędu w Ewangelię, ale pierwszy raz piszę o czymś, co powiedział sam Jezus. Jest to fragment z katalogu tych, które urzekły mnie dawno temu. Piękne, poetyckie słowa Chrystusa. Urzekła mnie oczywiście forma, a do treści cały czas dorastam.

Kontekst jest tu bardzo istotny. Dlatego poświęcę mu nieco miejsca.

Te Słowa Pan wypowiedział do Nikodema. Był to jeden z faryzeuszów, członek Sanhedrynu (Wysokiej Rady) - najwyższej żydowskiej instytucji religijnej i sądowniczej. Tak ważna persona zakradła się do Jezusa nocą. Wielka musiała być jego ciekawość w stosunku do tego Rabbiego z Nazaretu. Musiał w Nim zobaczyć coś szczególnego.  Z drugiej jednak strony czegoś się bał, skoro przyszedł po kryjomu. Mógł się bać niewygodnych plotek lub ostracyzmu ze strony innych faryzeuszów. Nie chciał otwarcie, choćby nawet przy uczniach Jezusa, przyjść i porozmawiać. Jezus najwyraźniej to rozumiał. Wiedział, co kryje się w głębi serca tego dostojnika żydowskiego i że ma on czyste intencje. Z drugiej strony, pewnie nieświadomie pokazał coś, na czym powinno nam bardzo zależeć - chęć osobistego kontaktu z Panem. Sam na sam.

Warto zauważyć, że rozmowa z Nikodemem odbyła się zaraz po rozpędzeniu przez Jezusa targowiska w świątyni i po czasie Paschy. Czynił wówczas wiele znaków i zaczęło być o Nim głośno. Sam Nikodem prawdopodobnie był świadkiem tych sytuacji. Obecność Jezusa w tamtejszej przestrzeni publicznej była nowością. Rzecz się bowiem działa na samym niemal początku Ewangelii św. Jana. Możemy zatem z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że Nikodem już wtedy, oczekując Mesjasza, miał poczucie, że to może być ten człowiek. Inni faryzeusze woleli poczekać, poobserwować i gdy przyjdzie odpowiedni czas, "podchwycić Go w mowie" (Mt 22,15) czyli po prostu zdyskredytować.

Parafrazując słowa, od których Nikodem rozpoczął rozmowę, można powiedzieć, że próbował posłodzić Jezusowi: Wiemy, że przychodzisz od Boga, bo czynisz takie znaki i cuda, że nie mamy pytań. Te Słowa świadczą jednocześnie o jakiejś naradzie Sanhedrynu. Nikodem nie mówi bowiem tylko w swoim imieniu. Jezus jednak skupia się na rozmowie z tym konkretnym człowiekiem. Nie interesują go w tej chwili pozostali członkowie Wysokiej Rady. Wielokrotnie spotykamy w Ewangelii fragmenty, w których Jezus demaskuje przewrotność faryzeuszów. Z Nikodemem jest inaczej, bo nie jest on nastawiony na podstępne "zakasowanie" Jezusa. Wygląda na to, że nie ma przygotowanego szeregu argumentów i planu działania.

Jezus powiedział Nikodemowi o powtórnym narodzeniu. O narodzeniu z wody i z Ducha. To, że narodziliśmy się z ciała wystarczy, by pozachwycać się Jezusem. Tym, jakie cuda czyni i jaki jest mądry. Ale co dalej? Nikodem uwierzył w Jezusa, ale jeszcze nie uwierzył Jezusowi. Rozumiał powtórne narodzenie jako nawrócenie na judaizm. To mu nie było potrzebne. Jezusowi chodziło o narodzenie z wody i z Ducha czyli po prostu chrzest. Parafrazując, Chrystus odpowiedział na jego słodzenie: Wiesz Nikodemie, jeśli chcesz poślizgać się po powierzchni, to nie mamy o czym rozmawiać. Jesteś nauczycielem w Izrealu i sam widzisz, że to za mało. Wejdziesz w temat głebiej, jeśli przyjmiesz moje Słowo i będziesz według Niego żył.

Celowo pominę dalszą część rozmowy, która jest wprost esencją chrześcijaństwa i swego rodzaju biblijnym klasykiem. Jest to temat na zupełnie osobny tekst.

Co z fragmentem, wokół którego tak obszernie buduję kontekst? Każdy z nas powinien odnaleźć się w Nikodemie. Powtórne narodzenie, chrzest, Duch Święty. Są to terminy dla wielu z nas dość oklepane. A musimy wchodzić w nie naprawdę głęboko. Zawsze kiedy słyszę te Słowa, które są moim kolejnym strzałem, włącza mi się "opcja marzyciel". Bo jest w nich zawarta wizja chrześcijaństwa o jakiej marzę. Jestem zdany na wolę Boga. To, czego On chce, tego chcę i ja. Tak, jak On wieje w swoim Duchu, tak wieję i ja. Chcę, aby ludzie słyszeli mój szum. Szum, który wynika z Bożego natchnienia. Szum o Nim. Wreszcie: nie chcę stagnacji. Stabilizacji, która sprawi, że będę stał w miejscu. Chcę być Mu posłuszny we wszystkim. Chcę mieć tę Bożą niepewność, co dalej. Chcę by Duch Święty - ten wiatr, wiedział ode mnie lepiej. By wiał tam, gdzie Bóg chce.

To porównanie jest niesamowicie głębokie. Wiatr pojawia się w Biblii już w Księdze Rodzaju. Adam i Ewa skryli się przed Bogiem, gdy ten przechadzał się po ogrodzie. Było to w porze, kiedy był powiew wiatru. Duch Święty odkryje Twoje słabości i maski. W tej samej Księdze pod wpływem wiatru opadły wody potopu. Bóg jest dla Ciebie miłosierny w swoim Duchu. Wiatr sprowadza szarańczę na Egipcjan w Księdze Wyjścia. Bóg przez swojego Ducha spustoszy Twoją ziemię egipską. Nie muszę chyba pisać, przy pomocy czego Bóg sprawił, że rozstąpiło się Morze Czerwone. To tylko niektóre odwołania. Fragment z Ewangelii św. Jana jest ich wspaniałym podsumowaniem i skupia je w sobie jak w soczewce. Ten wiatr zawsze był narzędziem, by doprowadzić ludzi do pewnego wspaniałego celu.

Chcę narodzić się z Ducha, którego ten właśnie wiatr symbolizuje. Chcę, by ludzie dziwili się: skąd Ty się wziąłeś, skąd To masz? Chcę, by tak mówili o mojej rodzinie i o mojej wspólnocie. Nie potrzebuję wiedzy, co będzie. Co Bóg zechce, to będzie. Nie mam nawet pojęcia, co On dla mnie przygotował. Kwestia mojej otwartości. Niech nie wiedzą skąd przychodzę i dokąd podążam, ale niech będą ciekawi. Bo wie to ten Duch - Bóg, który ma pieczę nade mną. U Niego niech szukają odpowiedzi. Czyż nie taka ciekawość kierowała Nikodemem? Gdzie go zaprowadziła?

To On żywo protestował przeciwko skazaniu Jezusa. To On ofiarował około 30 kilogramów bardzo kosztownych wonności, którymi wraz z Józefem z Arymatei namaszczał ciało Jezusa. Nikodem został świętym męczennikiem. Wspominamy go 31 sierpnia. Został zamordowany przez Żydów. Narodził się z wody i z Ducha. Koniec takiego życia jest początkiem życia wiecznego.

Czytany 2591 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 16 luty 2015 13:10
Jarek Kumor

Szczęśliwy mąż Ani. Pracuje na codzień jako handlowiec. Na boku stara się realizować pasje publicystyczne i sportowe. Związany od początku z Przymierzem Wojowników i od dłuższego czasu z kielecką Szkoła Nowej Ewangelizacji. Interesuje się rynkiem prasy i książki w Polsce, polską polityką, historią, szczególnie czasami podziemia antykomunistycznego w powojennej Polsce. Lubi koszykówkę i dobre polskie kabarety. Oddany lokalny patriota urodzony i żyjący na Kielecczyźnie i kochający Góry Świętokrzyskie.

Lider rejonu: Kielce

 

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.