Blogi

piątek, 14 listopad 2014 00:00

Oświęcim to była igraszka.

Napisał
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

19. września 1940 r. w łapance przy Al. Wojska Polskiego 40 Witold Pilecki jako Tomasz Serafiński, wraz z przypadkowymi przechodniami, został aresztowany przez Gestapo. Pileckiego zatrzymano jednak nieprzypadkowo – celowo dał się złapać jako nieujawniony wcześniej Niemcom polski żołnierz. Drugim transportem warszawskim został przewieziony do Oświęcimia i otrzymał numer obozowy 4859.

 

 

            Tak zaczyna się jeden z epizodów rotmistrza Pileckiego, który dobrowolnie trafił do KL Auschwitz, aby pisać stamtąd raporty i organizować ruch oporu w obozie. Ale życie Pileckiego to historia, która wystarczyłaby na kilka życiorysów. Rotmistrz urodził się w 1901 r. w Ołońcu, w północno-zachodniej Rosji, gdzie wcześniej przesiedlono przodków Pileckiego za udział w powstaniu styczniowym. Kiedy miał 9 lat, rodzina przeniosła się do Wilna. Pilecki wstąpił do Wojska Polskiego już w 1918 r., by w czasie wojny polsko-bolszewickiej brać udział m.in. w wyzwoleniu Wilna, obronie Grodna oraz w tzw. bitwie warszawskiej. Wojna polsko-bolszewicka to dopiero początek żołnierskiej ścieżki Witolda Pileckiego, jednak wojskowe wychowanie, wiara i ideały II RP pomogły uformować człowieka całkowicie oddanego ojczyźnie.

            Po wojnie polsko-bolszewickiej rozpoczął studia rolnicze, a także na Wydziale Sztuk Pięknych. Choroba ojca zmusiła go do przerwania studiów i zajęcia się majątkiem w Sukurczach. Po kilku latach ożenił się, urodziły mu się dzieci, zaczął udzielać się społecznie. Mało znanym faktem jest to, że Pilecki był także malarzem i poetą. Jego obrazy do dzisiaj wiszą w kościele w Krupie, a wierszem pisał niektóre listy do swoich dzieci. Po spokojnym dwudziestoleciu znowu nadszedł trudny czas dla rotmistrza, najpierw kampania wrześniowa, potem Oświęcim.

            O pobycie w KL Auschwitz warto powiedzieć trochę więcej. Mianowicie po rozpoznaniu terenu Pilecki zaczął pisywać raporty o ludobójstwie w Oświęcimiu, traktowaniu więźniów, warunkach itp. Informacje te, znane jako „raporty Pileckiego” były przekazywane do podziemia, by stamtąd przesyłać je na Zachód. W obozie jako główny organizator konspiracji zawiązał Związek Organizacji Wojskowej. Były to praktycznie oddziały wojskowe (na ile można w ogóle mówic o regularnym wojsku w warunach obozowych) i przygotowane zostały do wspomożenia ataku z zewnątrz na Niemców w obozie. Oprócz tego ZOW zajmował się również utrzymywaniem wysokiego morale więźniów, zdobywaniem odzieży i żywności, a także przekazywaniem wiadomości poza obozowe druty. Ze znanych osób do ZOW należeli Stanisław Dubois, Xawery Dunikowski i Bronisław Czech. Jak dobrowolnie Pilecki do obozu trafił, tak z niego się też wydostał. Uciekł 27 kwietnia 1943 roku, po dwuipółletnim pobycie! Po ucieczce rotmistrz planował nawet atak na Oświęcim i odbicie więźniów, ale nie dysponował odpowiednią liczbą ludzi.

            Po powrocie z Oświęcimia Pilecki został przydzielony do III oddziału Kedywu, w powstaniu warszawskim był dowódcą oddziału w zgrupowaniu Chrobry II. Oddział ten walczył w tzw. Reducie Witolda przy placu Starynkiewicza (dawna siedziba redakcji „Rzeczpospolitej, obecnie są tu biura m.st. Warszawy). Po powstaniu był więźniem stalagu, a po jego wyzwoleniu wraz Andersem walczył we Włoszech. Na jego rozkaz (a w zasadzie na własną prośbę) w 1945 r. wrócił z bazy w Anconie do komunistycznej Polski, by walczyć z sowieckim okupantem.

            Pilecki zaczął nawiązywać kontakty z opozycją. Jego celem było zbieranie informacji o żołnierzach AK więzionych przez NKWD. Próbował nawiązywać kontakty z organizacją NIE, jednak po rozwiązaniu (cała struktura NIE została ujawniona w tzw. procesie szesnastu w Moskwie) tejże przez Andersa, Pileckiego czekało rozpoczynanie wszystkiego od nowa. Zaczął od werbowania ludzi z TAP oraz z oświęcimskiego ZOW, organizowania siatki, nowych mieszkań itd. Przyjął nowy pseudonim „Roman Jezierski” i wraz Marią Szelągowską prowadził wytwórnię wód perfumowanych (ciekawostka – jako uzdolniony plastycznie sam projektował etykiety do butelek). Dodatkowo miał etat magazyniera. Tak zarabiał na życie i bieżącą działalność konspiracyjną. Maria Szelągowska była także członkiem jego organizacji wywiadowczej. Do osób ściśle związanych z Pileckim należał też Tadeusz Płużański, który m.in. pełnił rolę pośrednika z kpt. Wacławem Alchimowiczem, kontaktem z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W ten sposób zdobywali informacje o działaniach w MBP. Pomimo pracy w większości wywiadowczej i działalności bez użycia przemocy Pilecki nigdy nie pogodził się z nowym kształtem rzeczywistości i do końca pozostał zwolennikiem zbrojnego rozwiązania problemu. Do 1947 r. nie ujawnił się, choć rozważał taką możliwość. Nie skorzystał też z możliwości, a ściśle z rozkazu z 1946 r., aby opuścić kraj. Nie było następcy na jego stanowisko, a poza tym na wyjazd z Polski nie zgadzała się jego żona Maria. Gdyby wyjechał, sprawy potoczyłyby się zgoła inaczej. Wobec nieudanej prowokacji ze strony komunistów przeciwko grupie Pileckiego 8 maja 1947 r. został aresztowany i osadzony w X Pawilonie więzienia przy Rakowieckiej.

           Od początku zaczęły się przesłuchania i tortury. Już w dniu aresztowania  przesłuchiwał go, a w zasadzie torturował Eugeniusz Chimczak, jeden z najokrutniejszych śledczych MBP. Chimczak został skazany już w III RP na 7,5 roku więzienia, jednak z uwagi na zły stan zdrowia nie spędził nawet jednego dnia za kratami. Oprócz bicia zadano Pileckiemu kilkanaście rodzajów tortur, m.in. wyrwano mu paznokcie z rąk i nóg, nabijano na nogę od taboretu, miażdżono jądra. Tortury trwały pół roku. Mimo to Pilecki nie złamał się i nie udzielił śledczym informacji mogących zaszkodzić opozycji antykomunistycznej. W tym całym dramacie stać było jeszcze Pileckiego na napisanie wierszem (!) listu do Józefa Różańskiego, który nadzorował śledztwo. Sam proces był wyreżyserowany i nie miał nic wspólnego z sądem. Mało tego, nie był zgodny z prawem, nawet ówczesnym (obecny był jedynie jeden sędzia i jeden ławnik). Na salę sądową nie wpuszczono publiczności. Zrezygnowano również z dopuszczenia do zeznań świadków obrony. Oskarżono Pileckiego o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji, posiadanie broni oraz przygotowywanie zamachu na grupę dygnitarzy komunistycznych i posługiwanie się fałszywymi dokumentami. Pilecki przyznał się do wszystkich zarzutów oprócz próby zamachu. Z działalności wywiadowczej był wręcz dumny, ponieważ uważał, że działa w dobrej sprawie jako żołnierz. 

           W procesie tzw. grupy Witolda skazano samego rotmistrza, Marię Szelągowską i Tadeusza Płużańskiego na karę śmierci (tym ostatnim zamienioną na dożywocie). Pozostałe osoby dostały kary pozbawienia wolności. Wyrok na Pileckim wykonano 25. maja 1948 r. o 21:30 w więzieniu w obecności prokuratora, naczelnika więzienia, lekarza i kapelana. Był to jedyny przypadek, kiedy ksiądz był obecny przy egzekucji. Rotmistrz Witold Pilecki został zabity strzałem w tył głowy. Pochowano go najprawdopodobniej w kwaterze „Ł” na Powązkach Wojskowych (nadal trwają badania zespołu prof. Szwagrzyka).

           Podczas ostatniego widzenia z żoną Marią, w kontekście tortur, Pilecki wyznał: „Wykończyli mnie, Marysiu. Oświęcim to była igraszka”. Na koniec poprosił ją jeszcze: „Wychowaj dzieci na uczciwych ludzi. Może kiedyś dożyją innych, lepszych czasów. Kup im książkę Tomasza á Kempis O naśladowaniu Chrystusa i każ im ją przeczytać. Niech ją czytają codziennie jak Pismo Święte. Ta książka pomogła mi wytrwać w Oświęcimiu, dawała mi siłę tutaj”. W mokotowskiej celi napisał na ścianie: „Starałem się żyć tak, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć, niż lękać”.

 

Epilog.

            Mąż, ojciec, żołnierz wyklęty, bohater. W okresie PRL sprawa rotmistrza Witolda Pileckiego była mało znana. Nawet w wolnej Polsce przez długi czas mało kto wiedział, kim był Pilecki. Na szczęście to się zmienia i dzisiaj przypadkowy przechodzeń zapewne powie o rotmistrzu kilka słów. Duża w tym zasługa Instytutu Pamięci Narodowej, który od lat walczy o przywrócenie dobrego imienia rotmistrza. Także prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN przyczynia się do poszerzania wiedzy o żołnierzach wyklętych. Kieruje on pracami archeologicznymi na powązkowskiej „Łączce”, które mają na celu zidentyfikowanie ofiar komunistów leżących w kwaterze „Ł”. O samym procesie Pileckiego powstał spektakl Teatru Telewizji Śmierć Rotmistrza Pileckiego, a jeszcze w tym roku do kin powinien wejść film wyprodukowany przez Stowarzyszenie Auschwitz Memento opowiadający o Witoldzie Pileckim. Rotmistrz na świecie znany jest już od dawna. Jeszcze w roku 1978 brytyjski historyk Michael Foot w książce Sześć Twarzy Odwagi wymienia Pileckiego jako jednego z sześciu najodważniejszych ludzi ruchu oporu na świecie podczas II wojny światowej. Ciekawostką jest fakt, że „Ochotnikowi do Auschwitz” utwór Inmate 4859 poświęcił szwedzki zespół Sabaton. W Polsce dopiero po przemianach ustrojowych udało się przywrócić pamięć rotmistrzowi. W 1990 r. unieważniono wyrok z 1948 r., a w 1995 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2006 r. Lech Kaczyński odznaczył go Orderem Orła Białego. Na tym polu Polska wygrała, gorzej jeśli chodzi o kary dla oprawców Pileckiego, którzy ze względu na zły stan zdrowia lub śmierć uniknęli sprawiedliwości.     

 

Czytany 6502 razy Ostatnio zmieniany piątek, 14 listopad 2014 21:55
Więcej w tej kategorii: Warszawska Sagrada Familia »

2 komentarzy

  • Link do komentarza Piotr Paszkowski piątek, 14 listopad 2014 21:59 napisane przez Piotr Paszkowski

    Słuszna uwaga. Pomnik ma stanąć na pasie zieleni w Al. Wojska Polskiego, obok miejsca, gdzie Witold Pilecki wpadł w kocioł niemieckiej łapanki.

  • Link do komentarza Justyna piątek, 14 listopad 2014 15:51 napisane przez Justyna

    Warto dodać, że w grudniu zostanie rozstrzygnięty konkurs na projekt pomnika rotmistrza Pileckiego. Pomnik ma stanąć na Żoliborzu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Newsletter








Bądź na bieżąco!

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o wydarzeniach i eventach organizowanych przez PW w Twoim mieście: 
Wyślij sms na numer 4301 (koszt jak za jednego smsa) o treści:
PWWARSZAWA  
PWKRAKOW

Usługa jest całkowicie darmowa!
Niebawem uruchomimy kolejne miasta!

Wesprzyj nasze działania

Mamy pomysły na wiele akcji, rekolekcji, warsztatów i wydarzeń skierowanych 
do mężczyzn którzy:

* pragną żyć pełnią swej męskości
* nie boją się wyzwań
* stawiają sobie wysokie cele


POMÓŻ nam je zrealizować i wesprzyj nas

Szybki przelew online:

PayPal:

 

Odwagi! Dzielny Wojowniku!

 

PRZYŁĄCZ SIĘ



Napisz do nas:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.